I kolejka naszej rodzimej kopaniny
I wpis, to i podsumowanie 1 kolejki będzie, która bądź co bądź była ciekawa.
Zmagania naszej najwyższej ligi rozpoczęła Polonia Bytom, która po wyrównanym i nudnym meczu wygrała z Bełchatowem, strzelając 1 bramkę. Troszkę później, już z większym tempem starły się 2 drużyny z Trójmiasta: Arka Gdynia i Lechia Gdańsk. Pomimo faktu, iż na początku inicjatywę miała Arka (po bramce Wachowicza), ostatecznie zwyciężyła Lechia, po 2 bramkach Karola Piątka (jedna to karny). Mecz w miarę dynamiczny, i widać było, że chłopakom się chciało biegać.
W kolejnym meczu nasi wspaniali (byli) reprezentanci w Champions League, pokonali 2:0 Ruch Chorzów. Pomimo faktu, iż na mecz przyjechało “tylko” 1000 kibiców “Białej Gwiazdy”, bardzo trudno było im utrzymać dyscyplinę, i kulturalny doping, pomimo wielu próśb. Po golach Arkadiusza Głowackiego i Wojciecha Łobodzińskiego krakowiacy powrócili do domu z kompletem punktów. Swój akcent wtrącił też Mariusz Pawełek, który jak widać jest niezastąpiony w bramce. Udało mu się puścić bramkę, ale było to zaraz po utrudnieniu wybicia piłki, przez piłkarza Ruchu. Czujne oko arbitra pozwoliło mu zachować czyste konto.
Śląsk Wrocław gościł u siebie Cracovię, ale jego piłkarze nie byli zbyt mili, i zlali przyjezdnych 2:0.
W tak zwanym międzyczasie Jagiellonia walczyła o odrobienie punktów karnych (10). Po pierwszej, nudnej połowie było 1:0 dla Odry Wodzisław po fatalnym błędzie Piotra Gikiewicza. Jednak piłkarze Odry w drugiej połowie popełnili niesamowity błąd, jednocześnie dając prezent “Jadze”. Otóż… zapomnieli, że po aucie nie ma spalonego. W pobliżu bramki, niczym przyczajony tygrys, ukryty smok, zaczaił się Tomasz Frankowski, i z ostrego kąta umieścił piłkę w siatce. 30 minut później właśnie po jego podaniu Kamil Grosicki strzelił bramkę, ustalającą wynik spotkania na 2:1.
Kolejnego dnia Lech Poznań pokazał, że jego wysiłki na boiskach europejskich, nie odbijają się negatywnie na jego osiągach na polskim podwórku. Pokonał Piast Gliwice 3:1. Przez całą pierwszą połowę, utrzymywał się bezbramkowy remis, ale po przerwie piłkarze Lecha urządzili sobie konkurs strzelecki, i zakończyli spotkanie z 3 golami, i 3 punktami na koncie. Pomijając jeden błąd w defensywie Poznaniaków, po którym padł gol na 3:1, świetna gra Kolejorza.
Piłkarze Korony Kielce zgotowali sobie całkiem miły początek sezonu, pokonując Polonię Warszawa 4:0.
Na sam koniec KGHM Zagłębie Lubin na Łazienkowskiej rozpoczęło swój powrót w iście szatańskim stylu. Świetnie w Ekstraklasie zadebiutował Szymon Kapias, strzelając ładną bramkę głową. Szkoda tylko, że do swojej bramki. Inny Szymon, ale tym razem Pawłowski uderzył w 2 razy w ciągu 10 sekund w słupek bramki Jana Muchy. Na jego obronę należy wspomnieć jednak, że za każdym razem kopnął w inny. W efekcie Zagłębie przegrało 4:0, po marnej grze bez serca. Wymarzony powrót do Ekstraklasy, nie ma co.
Komentarze (5)
